
Rok 2010 jest dla polskich polityków rokiem kluczowym ze względu na zbliżające się wybory prezydenckie. Głównymi kandydatami w walce o fotel prezydencki są Lech Kaczyński oraz Donald Tusk, choć oficjalnie nie zgłosił jeszcze swojej kandydatury. Z opublikowanych dotąd sondaży jasno wynika, że druga tura wyborów rozstrzygnie się między tymi dwoma rywalami. Jednakże w takim starciu urzędujący prezydent nie ma szans na reelekcję.

W tym roku czeka nas nie tylko emocjonujący wyborczy pojedynek o najwyższy urząd w państwie, ale także walka o małe ojczyzny .
Wszystko wskazuje na to, że po raz pierwszy w historii naszej 20 - letniej demokracji, liczne grono parlamentarzystów będzie chciało zamienić swoje mandaty na stanowiska samorządowe. Jeszcze trzy lata temu było odwrotnie. W wyborach parlamentarnych 2007 mandaty zdobyło wielu radnych, wójtów, burmistrzów, a także prezydentów miast. W ubiegłym roku po wyborach do Parlamentu Europejskiego, kiedy część krajowych parlamentarzystów przeniosła się do Brukseli pojawił się problem z ich zastąpieniem. Następni na listach odmawiali przyjęcia mandatu, woleli zachować funkcje samorządowe. Tłumaczyli to faktem, że na dole istnieje większa autonomia, nie jest się swoistą maszynką do głosowania, poza tym ranga posła czy senatora w ostatnich latach zmniejszyła się w sposób diametralny.

Tragedia na Haiti wywołała ogólnoświatową solidarność. Również Polska wysłała pomoc, do tego pogrążonego w chaosie kraju. Jednak nie obeszło się bez zgrzytów. Był on spowodowany kolejną awarią rządowego samolotu TU-154. Awaria uniemożliwiła polskim ratownikom, znajdującym się na wyspie, powrót do Polski. Prawdopodobnie awaria ta stanie się kolejnym argumentem do wymiany wysłużonej floty powietrznej naszego państwa.

Mijający tydzień upłynął pod znakiem komisji hazardowej, przed obliczem której swoje racje udowadniali jedni z najważniejszych świadków: były szef CBA Mariusz Kamiński oraz były szef Klubu Parlamentarnego PO Zbigniew Chlebowski. O ile ten pierwszy będący do niedawna funkcjonariuszem jednej z tajnych służb i mający wtedy nieograniczony dostęp do akt swoim wystąpieniem mnie nie przekonał, o tyle Chlebowski dał odpór wszystkim tym, którzy spodziewali się zobaczyć prawdziwy koniec tego polityka.

Służby specjalne mają to do siebie, że okrywa je aura tajemniczości. Wszyscy wiedzą, że takie istnieją i funkcjonują, mało kto jednak jest w stanie pochwalić się rzetelną wiedzą na ich temat. Gdy 9 czerwca 2006 roku weszła w życie ustawa o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym z nadzieją mówiono i pisano o nowej służbie, której tworzenie powierzono Mariuszowi Kamińskiemu.

Szef TVP Romuald Orzeł zaapelował do Ministra Skarbu Aleksandra Grada by ten ratował telewizję publiczną. TVP jest spółką handlową służącą zarabianiu pieniędzy i spełnianiu tzw. misji. Minęły beztroskie czasy, gdy za nieboszczki komuny nie było konkurencyjnych mediów, a abonament był uiszczany przez widzów bez oporów. Niestety nikt nie wie na co te pieniądze idą i co się z nimi dzieje. Szefostwo spółki z Woronicza co jakiś czas dramatyzuje, że jest niska ściągalność abonamentu, innym razem zaś twierdzi, że wpływy z niego i tak pokrywają 7-10% wydatków. Na szczęście upadł pomysł doliczania opłaty za posiadany odbiornik telewizyjny do rachunku za energię elektryczną. Widzę oczami duszy te awantury między szefami TVP, a prezesami spółek energetycznych o prowizje i sposób dzielenia łupu między siebie. Doszłoby kolejne niepotrzebne widowisko.

Ogłoszenie wyroku w tak zwanej seksaferze, dotyczącej wysoko postawionych działaczy Samoobrony- Andrzeja Leppera oraz Stanisława Łyżwińskiego, kończy definitywnie przygodę byłego wicepremiera z polityką. Andrzej Lepper i jego partia zasłynęli z wielu niestandardowych akcji politycznych. Wśród nich wystarczy wymienić blokowanie mównicy poselskiej czy obrażanie czołowych polityków innych partii podczas posiedzeń Sejmu.

Bezpartyjny kandydat na prezydenta, Andrzej Olechowski, ogłaszając swój start w wyborach nie spodziewał się, że prowadzona przez niego kampania okaże się być z kilku powodów ekstremalną.

Legitymowanie się wyższym wykształceniem paradoksalnie może przyczynić się do włączenia jego posiadacza w poczet osób bezrobotnych. W Polsce przybywa lawinowo młodych bezrobotnych, najczęściej właśnie z wyższym wykształceniem. Kompatybilnie z danymi, w zeszłym roku zarejestrowano 114 tysięcy osób z wykształceniem wyższym, jednak oficjalne liczby są mocno zaniżone. Nieoficjalnie, poziom bezrobocia w tej grupie społecznej wynosi od 300 do 400 tysięcy. Przyczynami takiego stanu rzeczy są między innymi wstyd i poczucie upokorzenia związane z zarejestrowaniem się jako osoba bezrobotna.

Wybory prezydenckie, które odbędą się jesienią tego roku w Polsce skupią na sobie całą uwagę opinii publicznej na nich opiera się gra możnych polskiego politycznego świata. Oficjalnie kampanii wyborczej nie rozpoczęto, a w sondażach prowadzi ten, który nie zdecydował się wystartować (Włodzimierz Cimoszewicz) co wymownie świadczy o politykach będących na co dzień bohaterami mediów. Już teraz widać , że kampania nie będzie przebiegała pod znakiem miłości i pokoju lecz będzie to walka na śmierć i życie. Kierunek taki wskazał prezes PiS Jarosław Kaczyński. Nie programy, hasła i frazesy odkurzone na potrzeby omamienia wyborców lecz brutalna i bezwzględna walka polityczna podporządkowana jednemu celowi. Zwycięstwu. Wiadomo że liczyć będą się tak naprawdę dwaj kandydaci i będą nimi ci wystawieni przez dwie największe partie: rządzącą Platformę Obywatelską i opozycyjne Prawo i Sprawiedliwość.

Po ostatnim kongresie Prawa i Sprawiedliwości obserwatorom krajowej sceny politycznej zapadły w pamięć nie tylko wywody prezesa partii Jarosława Kaczyńskiego o tym kto to nie bywa na egipskich plażach, ale też zaloty jednego z młodych wilków Pis u Adama Hoffmana względem Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Hoffman stwierdził, że widzi możliwość współpracy swojego ugrupowania z lewicą; tłumaczył, iż obecny Sojusz nie ma twarzy Leszka Millera czy Wojciecha Jaruzelskiego. Czyżby poseł zapomniał o niedawnym powrocie na łono SLD byłego premiera? Miller prawdopodobnie znajdzie miejsce na wyborczych listach Sojuszu w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Z kolei emisja w TVP głośnego filmu o gen. Jaruzelskim doprowadziła do zgrzytów w medialnej koalicji PiS u z lewicą.

W wyborczym roku czeka nas zapewne fala politycznych transferów. Kampania się jeszcze na dobre nie zaczęła, a już mnożą się spekulacje: kto z kim? Po ujawnieniu przez byłego wicepremiera w rządzie PiS Romana Giertycha informacji o rzekomym zbieraniu haków przez ekipę Jarosława Kaczyńskiego na polityków koalicji i opozycji pojawiły się pytania, czy były minister edukacji zasili szeregi PO?

W polskiej polityce są ludzie posiadający dużą dozę determinacji i ambicji, które nie pozwalają im odejść z polityki, mimo kolejnych porażek i przegranych wyborów. Parafrazując słowa jednego z przebojów nie wiedzą kiedy ze sceny zejść niepokonanym . Jednym z takich polityków jest Janusz Korwin- Mikke. Były lider Unii Polityki Realnej - partii, która nie odgrywa praktycznie żadnej roli na scenie politycznej, po burzliwym odejściu, założył własną partię: Wolność i Praworządność. Jednak i ta wydaje się być kolejnym projektem byłego posła, który zakończy się fiaskiem.

Aleksander Kwaśniewski, były prezydent Polski, postanowił przypomnieć o swoim istnieniu. W ubiegłym tygodniu w porannej audycji komercyjnego radia raczył podzielić się swoim przemyśleniem, iż możliwa jest koalicja PiS SLD. Nie można nie doceniać roli sojuszu (medialnego), bariery polityczne zostały złamane zachwycał się Kwaśniewski. Stąd już tylko krok do rządzenia Polską, gdyż generacja trzydziestolatków na pewno da przyzwolenie liderom Sojuszu, bo posiada inną mentalność niż żelazny elektorat lewicy. Polityczne uprzedzenia powinny pójść w niepamięć. Ale czyją?

Trybunał Konstytucyjny ponownie zajął się tzw. ustawą deubekizacyjną. W styczniu br. TK nie wydał wyroku w sprawie znaczącego obniżenia emerytur byłym funkcjonariuszom SB za lata przepracowane w organach bezpieczeństwa PRL. Sędziowie Trybunału nie byli w stanie orzec czy ustawa deubekizacyjna z dnia 23 stycznia 2009 roku nie jest sprzeczna z Ustawą Zasadniczą i dali sobie czas na rzetelne zajęcie się sprawą. Kilka dni temu zapadł wyrok: obniżono uposażenia funkcjonariuszom SB (nie wszystkim), przywracając jednocześnie emerytury na dotychczasowym poziomie członkom Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, której przewodził gen. Wojciech Jaruzelski. Obniżenie emerytur członkom WRON jest niekonstytucyjne, co ucieszyło przeciwników pozbawienia przywilejów i jest nie do przyjęcia dla zwolenników cięć.